Rok temu PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. poinformowała, że rozważa dokończenie budowy elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach (gmina Bystrzyca Kłodzka). Jej koszt miałby wynieść około 4 mld zł, ale jak podaje portal wysokienapiecie.pl to cena niższa niż dla bloku węglowego o tej samej mocy i nieco wyższa od elektrowni na gaz ziemny.

Wyniki prac wydziału analiz inwestycyjnych PGE mają być zaprezentowane najprawdopodobniej w drugiej połowie bieżącego roku. Plany budowy elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach są obecnie jedynym w Polsce rozpoczętym, choć niedokończonym projektem tego typu. Pomysł zrodził się 1968 r. Zadanie powierzono inż. Krzysztofowi Januszewiczowi. Prace przy budowie ruszyły w 1972 r, ale ze względu na sytuację gospodarczą kraju – w 1989 roku zostały wstrzymane. Gdyby ta elektrownia powstała jej moc wynosiłaby 750 MW i byłaby największą w kraju.

  • Młoty to wieś położona w gminie Bystrzyca Kłodzka, wzdłuż rzeki Bystrzyca Łomnicka będącej dopływem Nysy Kłodzkiej.
  • Sama tama zaporowa w dolinie Bystrzycy miałaby około 80 metrów wysokości, a rozpiętość w koronie wynosiłaby około 240 metrów. Tama musiałaby być zagłębiona w podłożu na co najmniej 20 metrów. Jezioro na tamie zaporowej miałoby około 2,5 km długości i między 400 a 800 metrów szerokości.
  • Jezioro górne miałoby powstać na szczycie Zamkowej Kopy liczącej 784 m.n.p.m. Zbiornik ten musiałby powstać w wyniku ścięcia stożka góry i wykopania, a w zasadzie wykucia częściowo w skale, głębokiego na 22 metry zbiornika.
  • Jezioro dolne od górnego dzieliłoby około 300 m wysokości. W razie wznowienia jego budowy trzeba byłoby wyciąć ponad 28 hektarów lasu.

Dla samej wsi Młoty nie ma dotąd miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Nie remontuje się tutaj budynków, dróg, nie sprzedaje i nie kupuje się nieruchomości, od kilkudziesięciu lat ludzie żyją w swoistym zawieszeniu i już nie za bardzo wierzą, że cokolwiek się zmieni. Jak mówią, widzieli tu już setki delegacji z Polski, Japonii czy Francji. Nie działa żadna sieć telefonów komórkowych, a czas jakby się zatrzymał w miejscu. W razie wybudowania zbiornika wieś znalazłaby się na jego dnie.

Natomiast w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego z 2013 roku, którego ujednolicony tekst został przyjęty uchwałą Rady Miejskiej w Bystrzycy Kłodzkiej w lutym 2020 r. są zapisy wskazujące na opcję dokończenia projektu budowy elektrowni szczytowo-pompowej, która ma zostać podłączona do linii energetycznej wysokiego napięcia 400 kV. Jest w nim mowa także o bezpieczeństwie przeciwpowodziowym regionu w kontekście budowy samego zbiornika, który pełniłby także funkcję retencyjną i zabezpieczającą przed powodzią.

Od wielu lat wielkim zwolennikiem budowy elektrowni w Młotach jest burmistrz Bystrzycy Kłodzkiej Renata Surma. Poza potencjalnymi przychodami podatkowymi włodarzyni gminy dostrzega w potencjalnej inwestycji szansę na zwiększenie atrakcyjności turystycznej całego regionu. Jako przykład wskazuje zbiornik w Solinie w województwie podkarpackim, wokół którego funkcjonują hotele, campingi, agroturystyki, restauracje, ośrodki sportowe i konferencyjne.

Dużą szansę dla projektu widzi w propozycjach rządowych związanych z opracowywanym tzw. Nowym Ładem: Jak poznamy szczegóły Nowego Ładu, wtedy będę mogła odpowiedzieć, czy jest szansa na budowę elektrowni. To jest inwestycja warta około 4 mld zł, później od urządzeń, budowli płacony jest do budżetu gminy podatek 2% wartości. Proszę sobie policzyć, ile mielibyśmy wpływów podatku co roku. Jeśli zbiornik zaistniałby jeszcze turystycznie, to wpływy te byłyby jeszcze większe.

Dałoby to możliwości rozwoju wielu firmom i znacznie zmniejszyłoby bezrobocie. Widzę wiele korzyści w zbudowaniu tej elektrowni właśnie w Młotach – mówi burmistrz Bystrzycy Kłodzkiej Renata Surma.

Warto zwrócić uwagę na to, że elektrownie szczytowo-pompowe (tzw. ESC) mogą znacząco pomóc w transformacji energetycznej Polski i znakomicie bilansować zapotrzebowanie na energię nie tylko w całym kraju, ale także całym systemie nazywanym UCTE. System ten, utworzony przez różne państwa już w 1951 r. w celu współpracy w zakresie produkcji, ale przede wszystkim przesyłania energii elektrycznej, służy również przeciwdziałaniu zjawisku wspomnianego wcześniej blackoutu.

Temat dokończenia budowy elektrowni w Młotach, jak bumerang wraca co jakiś czas, ale w związku z niedawną awarią w elektrowni w Bełchatowie, w środowisku energetycznym znów jest mowa o niekonwencjonalnych źródłach zasilania sieci. Przypomnijmy, 17 maja br. o 16:34 doszło do awarii stacji transformatorowej PSE Rogowiec. Przestało działać 10 z 11 bloków obsługujących największą w Polsce, ale i w Europie, elektrownię węglową w Bełchatowie. W ciągu sekundy „wypadły” bloki o łącznej mocy blisko 3,9 GW brutto. Obniżenie częstotliwości pracy sieci dało się odczuć prawie w całej Europie, a także w Turcji i w północnej Afryce. Krajowy System Energetyczny wyszedł jednak bez szwanku, gdyż prawidłowo zadziałały mechanizmy obrony systemu przed tak zwanym blackoutem.

Dostawy energii wzięły na siebie m.in. uruchomione niemal natychmiast turbiny elektrowni szczytowo-pompowych znajdujące się w Polsce. Ich ogromną zaletą jest możliwość uruchomienia w ciągu kilku minut w nagłych wypadkach awarii systemu. Przykładowo rozruch turbin w elektrowni Porąbka – Żar trwa jedyne… 180 sekund.

O potrzebie budowy takiego zbiornika właśnie w Młotach mówi szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów minister Michał Dworczyk. Budowa ESP w Młotach wpisuje się w proces transformacji polskiego sektora energetycznego i wydaje się uzasadniona. Część prac została wykonana jeszcze w latach 70. i 80., bo już wtedy istniały przesłanki, aby taki ogromny magazyn energii powstał właśnie na południu Dolnego Śląska.

Budowa, a właściwie dokończenie ESP w Młotach, to ze względu na skalę zadania skomplikowane przedsięwzięcie, zarówno ze względów środowiskowych, jak i ekonomicznych, jednak biorąc pod uwagę, że w innych lokalizacjach prace musiałyby toczyć się od zera, to właśnie Młoty wydają się racjonalnym i optymalnym miejscem dla tego typu obiektu – mówi minister Michał Dworczyk, który jest posłem okręgu wałbrzyskiego.  

Polityk nie ucieka od kwestii środowiskowych wokół ewentualnej inwestycji. W sztolniach młocińskich znajduje się jedno z największych zimowisk mopka – gatunku nietoperza, które liczy od 340 do 370 osobników. Nietoperze upodobały sobie już wybudowany tunel przewodowy, nazywany także sztolnią obiegową. Może to spowodować całkowite zablokowanie inwestycji, gdyż obszar ten jest objęty ochroną siedlisk nietoperzy w ramach Specjalnego Obszaru Ochrony Siedlisk Natura 2000 Dolina Bystrzycy Łomnickiej PLH020083. Rozważane jest wobec tego ponowne wydrążenie tunelu, tyle, że w innym miejscu.

Stan tuneli i budowli był badany w 2006 r. przez pracowników Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, a w 2017 r. firma AMC przeprowadziła remonty obudowy stalowej w sztolniach i konstrukcji stalowej przepompowni. Inwestycja budowy elektrowni jest także ujęta w Strategii Rozwoju Województwa Dolnośląskiego uchwałą z 2013 r. oraz w Planie Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Dolnośląskiego z 16 czerwca 2020 r.

Jak informują portale o tematyce energetycznej, takiego typu elektrownie to najstarsze, najczęściej spotykane i wciąż najtańsze oraz opłacalne magazyny energii elektrycznej na świecie. Traktowane są jak akumulator, który można uruchomić w każdej chwili. Na całym świecie jest wybudowanych bądź jest w budowie około 400 elektrowni szczytowo-pompowych, a najwięcej z nich znajduje się w Europie, Chinach, Japonii i USA. W Niemczech na przykład działa 26 elektrowni szczytowo-pompowych, a budowa kolejnych pięciu jest planowana w najbliższym czasie. Łącznie mają wynosić 1,4 tys. MW mocy.

W Polsce działa dzisiaj 6 elektrowni tego typu. Plany budowy niektórych z nich powstawały już w okresie międzywojennym. Nad budową elektrowni szczytowo-pompowych na górze Żar i w Niedzicy pracował już m.in. zespół inżynierów pod kierownictwem prezydenta II RP Gabriela Narutowicza.

Największa elektrownia tego typu znajduje się w Żarnowcu i była projektowana do współdziałania z mającą powstać w latach 80., pierwszą w Polsce elektrownią jądrową. Elektrownia atomowa, oparta na sowieckiej technologii, po katastrofie w Czarnobylu nie została wybudowana, ale elektrownia wodna powstała w 1983 roku i jej moc maksymalna wynosi 716 MW.

  • W odległości około 100 km od Żarnowca znajduje się wybudowana w 1971 r. elektrownia w Żydowie o mocy 167 MW.
  • Drugą, największą po Żarnowcu elektrownią jest pompująca wodę z zapory Porąbka do zbiornika na szczycie góry Żar, należąca do PGE Energia Odnawialna S.A. zakład Porąbka – Żar i jej moc wynosi 540 MW.
  • Trzecia to powstały w 1968 roku zbiornik w Solinie w Bieszczadach, gdzie turbiny po zwiększeniu mocy w 2003 roku osiągają moc maksymalną 198 MW.
  • Czwartym jest wspomniane Żydowo, a piątą co do mocy, jest wybudowana w 1997 roku w Niedzicy elektrownia ZEW Niedzica S.A. o mocy 93 MW, która wykorzystuje powstały na Dunajcu zbiornik wodny na sztucznym jeziorze w Czorsztynie.
  • Najmniejszą elektrownią szczytowo-pompową w Polsce jest powstały nad rzeką Bóbr już w 1936 roku zakład w Dychowie o maksymalnej mocy 85 MW.

Powstaje jeszcze odpowiedzieć na pytanie, kiedy będziemy mogli pojechać na wczasy nad zalew w Młotach; zapewne nie wcześniej niż w 1977 roku. Obecnie opracowywany jest projekt wstępny inwestycji. Pomyślano ją rozsądnie; budowa rozpocznie się… od obiektów hotelowych. Początkowo zostanie tam zakwaterowana załoga, zaś po dokończeniu prac obejmą je w posiadanie instytucje turystyczne. A więc – do zobaczenia nad Zalewem Młocińskim! Uroki sportów wodnych będzie nam mogła dodatkowo umilić świadomość, iż w czasie, kiedy wiosłujemy na kajaku, elektrownia „Młoty” pracuje dla kraju – tak o planowanej budowie elektrowni szczytowo-pompowej w Młotach pisała Teresa Chwediuk w gazecie Słowo Polskie 8 kwietnia 1969 roku.

Czy w drugiej połowie 2021 r. poznamy decyzję decydentów, co do przyszłości wsi Młoty? Zbiornik może być ogromnym magazynem energii i jej generatorem. Będzie też bilansować energię w całym kraju oraz pełnić funkcje przeciwpowodziowe. Zwiększy też atrakcyjność turystyczną regionu. To jedna strona wagi, bo na drugiej szali pozostaje piękno tutejszej przyrody, która uległaby nieodwracalnym zmianom.

Maciej Sergel

Poprzez: 24Klodzko.pl

Komentarze

Zostaw swój komentarz