Mistrzostwa Polski Seniorów Karate Kyokushin w Ząbkowicach Śląskich już za nami. O ich wynikach informowaliśmy w naszym portalu. Mistrzostwa… przeszły do historii, ale jak przeszły… Tu parę zdań od naocznego świadka, mistrzostwa widziane oczami wolontariuszy.

Zawodnicy pewnie jeszcze „liżą rany”, kurują kontuzje, a my nadal pełni emocji. Przygotowywania do tak wielkiej imprezy nie trwają dzień czy dwa. Ale co najmniej tygodnie jak nie miesiące wstecz. Począwszy od organizatorów i ich wyczerpujących starań o to by było na wszystko, dla wszystkich i tak jak należy. Poprzez pomoc sponsorów i ludzi przychylnych takim imprezom, burmistrza Ząbkowic Śląskich czy czuwającym nad bezpieczeństwem organom porządkowym, ratunkowym i sanitarnym oraz Centrum Sportu i Rekreacji w Ząbkowicach Śląskich

No i dalej idąc tym tropem mamy wykonawców owego założonego planu. Ludzi, którzy swoją pracą przyczyniają się do tego by wszystko było na swoim miejscu w danym momencie. Przygotowania hali na dzień przed turniejem, wiadomo maty same się nie rozłożą, stoliki nie ustawią, a banery nie powieszą, oświetlenie, itd. Nazajutrz turniej, maty do dezynfekcji, maseczki na twarzach, zabezpieczenia sanitarne muszą być w takim teraz okresie.

Wszystko przygotowane, hala przygotowana, a w zasadzie to już wielkie DOJO. Prawie 100 zawodników, z kilkudziesięciu klubów (55 ekip) z całej Polski. Kluby i zawodnicy już zjeżdżają, wszechobecna biel KARATE GI, sędziowie Shihan, Sensei już na odprawie. Wolontariuszy nie brakuje, wszyscy na swoim miejscu w czerwonych koszulkach.

Zaczynamy! Rozgrzewki do pierwszych walk. Wreszcie po słowach konferansjera – w tej roli organizator Shihan Witold Stolarczyk – pierwsze starcia kumite wyłaniają zwycięzców. Dla niektórych karateka to debiut w kategorii senior, dla niektórych sensei to debiut w sędziowaniu, ale owocny. Walki piękne, sędziowanie nie pozostawiało wątpliwości. Mogliśmy obserwować widowiskowe zdobycie waza-ri czy nawet ippon kończący walkę. Co za tym idzie ekipa bielawskich ratowników, która była na naszym turnieju, miała co robić niejednokrotnie byli widziani na tatami, a mówimy tylko o walkach kwalifikacyjnych.

Wszystko szło według wcześniejszych założeń… kumite, wymiany ekip sędziowskich na obu matach. Do godziny 13:00 mieliśmy już wyłonionych zawodników do półfinałów. Chwila przerwy wykorzystana na pokaz Szkoły Tańca Pani Hanny Zielińskiej. A także na uroczyste otwarcie zawodów.

Podziękowania dla zasłużonych, a także na podkreślenie faktu, że nasz Ząbkowicki Klub Karate Kyokushin obchodzi właśnie 30-lecie swojej działalności!!! Osu Shihan Witold Stolarczyk!!!

Po tej kilkuminutowej przerwie powrót do turnieju. Test Tameshivari. Oj działo się. Dla niewtajemniczonych, ów test ma na celu w przypadku wątpliwości wyniku po walce, jej rozstrzygniecie. Otóż test temeshivari to rozbijanie desek o konkretnych rozmiarach. Ich rozbijanie odbywało się w trzech technikach: 1: shuto kakato – zewnętrzny kant dłoni, 2: hiji – łokieć, 3: kakato – pięta. Uwaga nie próbujcie tego w domu, a deski do testu nie są z papieru. Nieumiejętne podejście do tematu grozi nie lada kontuzją!

Następnym etapem były już walki półfinałowe i w końcowej fazie finały kumite. Emocjom nie było końca i choć na widowni niestety nie mogło być zbyt wiele osób – coż covid i ograniczenia z tym związane, ale ci co byli, nie mogli być zawiedzeni. Dla nieobecnych z uwagi na powyższe ograniczenia umożliwiono relację on-line, która cieszyła się dużym powodzeniem oraz relacje TVP3 Wrocław. Debiuty dla jednych, szlifowanie warsztatu dla innych, potwierdzenie dominacji dla zwycięzców!! Walki finałowe wyłoniły zwycięzców turnieju.

Tak – to był udany z naszej perspektywy turniej, czego dowodem najlepszym są słowa samych zawodników, że to naprawdę dobrze zorganizowane zawody. Zatem chyba w tak trudnych okolicznościach, stanęliśmy na wysokości zadania i wszystko wyszło tak jak było zaplanowane. Ciężko każdego wymienić tu z imienia, ale ludzi w to wydarzenie zaangażowanych było naprawdę sporo. My dorośli to jedna sprawa, działamy, bo tak trzeba, ale młodzież i dzieciaki, którzy się bez reszty zaangażowały, to jest coś. To jest efekt z nimi pracy. Ktoś rzuca hasło i się dzieje. Noszą tatami bez jęku, że ciężko, czy – a długo jeszcze? A ile tych kaw mamy tam zanieść, a długo tu mam stać, a dlaczego mam z miotłą ganiać?, a to czy a tamto. Nie nic z tych rzeczy – trzeba i to robimy.

Młodzież i dzieciaki są naszą nadzieją i naszą przyszłością, naszą spuścizną. Warto inwestować w nich nasz czas i dobre słowo, a się odwdzięczą. Dziękuję im za to, że mogłem wraz z nimi pełnić sportowy wolontariat na 47. Mistrzostwach Polski w Karate Kyokushin w Ząbkowicach Śląskich.

Osu ZKKK!!!

Wolontariusz

Komentarze

Zostaw swój komentarz