0

Tuż przed wejściem na konklawe Karol Wojtyła zatrzymany przez jednego z fotoreporterów usłyszał pytanie: „A co, jeśli ksiądz kardynał zostanie wybrany?… … „Ja?? Ja mam już bilet powrotny do Polski!”

Dwa dni później – 16 października 1978 roku wieczorem do nieprzebranej liczby osób w Rzymie i milionów ludzi na całym świecie poprzez radio i telewizję dotarła nie tylko wiadomość, że po raz drugi tego roku nad Kaplicą Sykstyńską ukazał się biały dym – znak, że powołany na następcę św. Piotra przyjął wybór. Wszyscy mogli usłyszeć liturgiczną frazę: „Annuntio vobis gaudium magnum. Habemus Papam!”

Gdy padło imię Karol oddzielone od nazwiska czterema innymi słowami w pozostałej części promulgacji, tylko doskonale zorientowani w 111-osobowym składzie kolegium kardynalskiego mogli wiedzieć, że 264. papieżem Kościoła jest kardynał Karol Wojtyła z Polski, z Krakowa. Inwokacja zakończyła się powiadomieniem, że ojciec święty przyjął imię Jan Paweł II. Chwilę potem w logii bazyliki św. Piotra pojawił się Jan Paweł II.

 

Od tego dnia był sternikiem Kościoła, duchowym przywódcą i moralnym przewodnikiem dla trudnej do policzenia rzeszy ludzi, jakże często w skrytości serca uznawanym autorytetem i niekwestionowanym punktem odniesienia nawet dla ludzi poszukujących sensu życia czy wręcz oddalonych od chrześcijaństwa. Przełamywał bariery wyznaniowe i polityczne, aby nieść Ewangelię i jej żywe przesłanie.

Codzienne nauczanie, tysiące kilometrów przebytych podczas pielgrzymek i niewidzialna częstokroć łaska medytacji, stanowczość wobec zła i zdolność wybaczania złoczyńcom, wyrażające się w charakterystycznym geście otwartych ramion pragnienie pokoju i pokora głęboko wyryta osobistym cierpieniem, sprawiły, iż po Jego odejściu do Domu Pana – tysiące ludzi skandowało „Santo Subito!”.

Komentarze

Zostaw swój komentarz